Program w czasach kryzysu

Posted on Styczeń 23rd, 2009 in Niusy by Piotr Kwiatek

Na łamach The Globe and Mail ukazał się w tym tygodniu ciekawy wywiad z Rupertem Duchesne, szefem grupy Aeroplan, do której należy m.in. program Nectar.
Rozmowa o biznesie w obecnym klimacie gospodarczym nie może nie dotknąć tematu kryzysu.
Z wywiadu przebija jednak optymizm – są tacy, który na kryzysie nie tracą. Aeroplan zarabia tak samo jak zarabiał, co wynika z prostej zależności.

To już kolejny mocny głos przemawiający (choć w nieco inny sposób) za stosowaniem programów lojalnościowych do stabilizacji, a nie tylko zwiększania sprzedaży.

Jeśli „dzieje się” dobrze, wtedy my, konsumenci, kupujemy i zarazem zbieramy punkty (mile, w tym konkretnym przypadku). Gdy „dzieje się” źle, wówczas… nadal kupujemy, ale chętniej płacimy punktami, które zdobyliśmy do tej pory. Nic więc dziwnego, że dla firmy, która (w dużym uproszczeniu) handluje punktami, spowolnienie (czy jakkolwiek tego nie określimy) trwające nawet kilkanaście miesięcy nie oznacza tragedii. Oczywiście przy dostatecznie dużej skali działania i odpowiedniej liczbie już naliczonych punktów.
Rabaty, czy nagrody rzeczowe
Z innych ciekawostek, na które można natrafić w wywiadzie, to jasno wyrażone poparcie szefa Aeroplane dla długoterminowej orientacji nagród w programie. Wynika ono nie z teorii zachowań konsumenckich, ale przede wszystkim ze strategicznej orientacji przyjętej w programach Aeroplane. Nastawione są one bowiem na bycie z klientem na codzień, nie tylko przy transakcjach.

Redempcja
Duchesne potwierdził również, że ich analizy niezmiennie dowodzą, że redempcja zgromadzonych wartości na nagrodę powoduje wzrost lojalności uczestników programu, który utrzymuje się przez 6 miesięcy od redempcji. Efekt ten jest widoczny m. in. we wzroście tempa akumulacji punktów po otrzymaniu nagrody.

Struktura nagród
Zdecydowana większość (85%) nagród stanowią bilety lotnicze, natomiast na pozostałe 15% składają się karty podarunkowe, usługi wypożyczalni samochodów, oferty hotelowe i… iPody :)

Struktura uczestników
W Kanadzie Aeroplane ma ok 4,5 miliona aktywnych członków. Jednak zdaniem Duchesne, niecałe 6% stanowią bardzo aktywni (tzw. prawdziwi frequent flyers), 12% to okazyjni podróżnicy. Zaledwie co piąty uczestnik programu nagradzającego w milach zbiera mile podróżując.

W sumie nieźle – obroty Aeroplane w ciągu ostatnich 8 lat wzrosły z 250 do 1500 milionów dolarów. Kanadyjskich :)

Tagi:

Podobne wpisy:

  • None

Posted on Grudzień 24th, 2008 in Niusy by Piotr Kwiatek

Wesołych Świąt!

Nollaig Shona Dhuit

WesolychSwiat

WesolychSwiat

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Czy recesja dosięga handel w UK (tabela udziałów rynkowych)

Posted on Lipiec 24th, 2008 in Niusy by Piotr Kwiatek

Od ostatniego posta na ten temat widać sporo zmian na rynku brytyjskim. Echa głoszonej co pewien czas recesji mają swój wpływ na zachowania zakupowe klientów. Choć może nie tak dramatyczny jak mogłoby się wydawać.

 

Udział największych graczy rynkowych praktycznie się nie zmienił (spadek z 75,8% do 75,5%). Jednak jeśli spojrzymy na dynamikę to sprawa wygląda już bardziej poważnie. Średnioroczne tempo wzrostu rynku szacowane jest na ok. 6%, co jednak w pewnym stopniu jest wynikiem inflacji. TNS podał, że w monitoringu cen 78000 produktów 12-miesięczna inflacja wyniosła 4,6% (do 20 kwietnia 2008). Nie mniej na tym tle tempo wzrostu największych jest niższe od tempa wzrostu rynku (Tesco wzrost o 5%, Sainsbury’s o 4%). Na tym tle warto przyjrzeć się dyskontom. Ich udział wydaje się niewielki, jednak dynamika wzrostu jest istotna. Przedstawiciele tej grupy Aldi, Lidl i Iceland odnotowali wzrost roczny odpowiednio: 21%, 13%, 12%.

Zanim wyciągnie się jakiekolwiek wnioski warto pamiętać, że konsument brytyjski różni się istotnie od konsumenta polskiego. Co, z kolei, jest tematem na inny post.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Programy lojalnościowe a cykl koniunkturalny

Posted on Czerwiec 9th, 2008 in Niusy by Piotr Kwiatek

W czasie spowolnienia gospodarczego uczestnicy programów lojalnościowych przywiązuję większą wagę do zbierania punktów. Tak stwierdził niedawno dyrektor finansowy Loyalty Management Group Tony Buffin (dla przypomnienia: operator program Nectar). Sam fakt występowania tego zjawiska nie jest zaskakujący, ponieważ każda redukcja siły nabywczej skłania nas, klientów, do poszukiwania oszczędności. Bardziej interesujące byłoby określenie skali występowania, a dokładnie powiązania np. dynamiki PKB z aktywnością uczestników programów (*).

Jest w tym jeszcze jeden element na który warto zwrócić uwagę. Otóż na każdym rynku występują klienci „spekulacyjni” (lepszym określeniem będzie: cherry-pickers).
W zależności od branży ich udział wśród uczestników programów lojalnościowych wynosi od 10 do ponad 30%. Są to klienci wysoce wrażliwi na cenę, którzy uważnie analizują opłacalność swoich wyborów (**).
I to właśnie oni odpowiedzialni są w największym stopniu za efekt, o którym wspomina.

Na zakończenie ciekawostki:

Sir Keith Mills Założyciel LMUK sprzedał swój udział w firmie (46%) za 160 milionów funtów.
LMUK przyniosło w 2007 roku 5,4 miliona funtów zysku przy obrotach na poziomie194 milionów.

Za: ThisIsMoney.co.uk 

* zapraszam chętnych do współpracy przy tym projekcie
** co nie musi oczywiście oznaczać, że jest to analiza trafna/rzetelna

Tagi: ,

Podobne wpisy:

  • None

Kobietą być, czyli kobiecy program dla mężczyzn?

Posted on Kwiecień 24th, 2008 in Niusy by Piotr Kwiatek

W programach lojalnościowych odnaleźć można wiele zaskakujących rozwiązań. Zainaugurowany 17 marca „Glamour Club” – program Galerii Centrum jest tego przykładem. Zanim jednak o samym GC, najpierw trochę historii.

Wkrótce miną 3 lata odkąd zostałem uczestnikiem programu lojalnościowego Vistuli. Przystąpienie do tego programu wiązało się z otrzymaniem karty tegoż programu i umożliwieniem zbierania na nią punktów w zamian za dokonywanie zakupów. Kartę tę przechowuję do dzisiaj w swoich zasobach archiwalnych ze względu na dwa czynniki: jej unikatowy design wraz z listem przewodnim oraz fakt tego, że… jest to karta. Oba te czynniki sprawiły, że nigdy nie trafiła ona do mojego portfela. Nie oznacza to bynajmniej, że nie dokonywałem zakupów w salonach tej marki, czy też, że nie korzystałem z ofert promocyjnych. Pomijając design karty, wątpliwości budziło po pierwsze wykorzystanie tego medium w odniesieniu do zakupów rzadkich, realizowanych do kilku razy w ciągu roku. Po drugie, korzystanie z programu nie wymagało noszenia karty ze sobą i okazywania jej przy zakupie. Nie było więc motywacji do pamiętania o karcie, w związku z tym można postawić pytanie, czy była ona potrzebna? Tak więc z karty nie korzystałem, ale Vistula o mnie pamiętała (z wzajemnością) i co pewien czas odwiedzała moją skrzynkę pocztową z sympatycznymi katalogami i/lub ofertami promocyjnymi. Taką przesyłkę, jak mi się przynajmniej wydawało, otrzymałem w tym tygodniu.

Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że poza katalogami przedstawiającymi nowe kolekcje, w przesyłce znalazło się zaproszenie do przystąpienia do wspomnianego programu Galerii Centrum.

GC_list

 

Po trzech latach uczestniczenia w programie lojalnościowym zostałem więc, jako „Szanowni Państwo” zaproszony do zakupów artykułów kobiecych. A przecież można było zaproponować adresatowi tegoż pisma np. zrobienie prezentu kobiecie (i zachęcić ją do zapisania się do GC) lub zasugerować kupowanie w GC prezentów dla (wybranych) kobiet. Wysiłek personalizacyjny byłby niewielki, a efekt zdecydowanie lepszy.

GC_leaflet1

GC_leaflet2

Z badawczo-kronikarskiego obowiązku przyjrzałem się bliżej oferowanemu mi programowi. Korzyści proponowane w ramach GC są typowe, biorąc pod uwagę branżę i grupę docelową: jest i rabat i specjalne eventy i informacje ze świata mody i pierwszeństwo w dostępie do ofert specjalnych. Słowem – coś dla portfela i coś dla ego. Tak jak być powinno, przynajmniej na początku.

Przejdźmy do regulaminu GC. Pomijam kwestię literówek i formatowania tekstu, ale objętość jest całkiem spora. Lekturę umilają jednak niewątpliwie dynamiczne (sportowe) fragmenty o „nieprzepisowym zdobywaniu punktów i kart”. Z regulaminu dowiemy się kilku ciekawych kwestii – oprócz mechanizmu zbierania (w wersji podstawowej 1 punkt za 1 złoty) i wymiany (650 puntków = -10%) punktów poznamy możliwości rozszerzenia programu w przyszłości (punkty bonusowe i partnerskie) oraz tego, że punkty ważne są przez 12 miesięcy od daty naliczenia. Co ciekawe, pojawił się też zapis o aktywności, tyle że nie klienta a uczestnika programu. Jeśli kolejne zapisy na karcie programu będzie dzieliło więcej niż 12 miesięcy możemy zostać wykluczeni z programu, nawet jeśli dokonywaliśmy w tym czasie transakcji. Proponowane rozwiązania są więc zbliżone do programu Sephory, która pozwala jednak cieszyć się punktami o całe 6 miesięcy dłużej.

Tagi: , , , , ,

Podobne wpisy:

  • None

Punkty jak w banku

Posted on Kwiecień 19th, 2008 in Niusy by Piotr Kwiatek

Media poświęciły dzisiaj sporo uwagi nowemu zjawisku w polskiej bankowości. O programie lojalnościowym napisano i w Onecie i Bankier.pl
Siłą sprawczą ruchu medialnego jest inauguracja programu lojalnościowego dla klientów ING Bank Śląski.

Przygotowując książkę w 2006 roku napisałem: „fakt, iż żaden z działających w Polsce banków nie wprowadził do tej pory własnego programu lojalnościowego, może świadczyć o braku zainteresowania szerszym wykorzystaniem potencjału programów lojalnościowych w kreowaniu wartości dla banku.”

To prawda, choć zakusy na programy lojalnościowe działające w Polsce banki miały od dawna (przynajmniej od 2003) roku. Jednak postawiły przede wszystkim na akwizycję, wprowadzając raczej proste rozwiązania (programy rabatowe) lub takie, które bazowały na redukowaniu opłat w zamian za na przykład dokonywanie określonej liczby, czy też wartości transakcji.

Model zaproponowany przez ING BSK jest ciekawy – stanowi połączenie klasycznego systemu naliczania punktów z rozwiązaniem sklepowym, jakie oferuje np. BZ WBK.
Bank zdecydował się na naliczenie klientom punktów za ostatnie 12 miesięcy, co wpływa pozytywnie na osiągnięcie efektu point pressure. Na uwagę zasługuje też brak terminu ważności punktów. Sam zakres i rodzaj nagród nie budzi prawie żadnych wątpliwości.

Przykład nagrody

Przykład nagrody (ekspres do kawy) wskazuje na całkiem przyzwoity parytet wartości w programie. W tym miejscu należy się trochę wyjaśnień. Otóż w swoim programie, ING BSK daje klientom możliwość nabycia różnego rodzaju produktów (m. in. małe i duże AGD, komputery) w specjalnych cenach. Podaje przy tym cenę sugerowaną w detalu.

Ekspres w banku

W sklepie referencyjnym (duży sklep internetowy) ekspres kosztuje 1.469 zł. Jeśli przyjmiemy, że cena ta zawiera minimalną marżę, to wartość punktów (w tym wypadku potrzeba ich 1099) wynosi 1.469zł-1.099zł, czyli 370zł.

Wartość 1 punktu wynosi więc 0,34 złotego. Zakładając prosty schemat naliczania 10:1 (ING BSK oferuje również naliczanie 1:1 w odniesieniu do niektórych produktów bankowych), otrzymujemy całkiem niezły funding rate na poziomie 3,5%.

Powyższe to tylko przykład dla wybranego przypadkiem produktu. Wyliczenia różnią się w zależności od produkt – np. w małym AGD czajnik (dla sprawiedliwości – bardzo nowoczesny) daje klientowi możliwość zrealizowania wyższej wartości za punkt (45 groszy).

Zastanawiające jest to, że ING BSK nie postawił kropki nad „i” i nie wprowadził do katalogu nagród typowo bankowych. W przywoływanych przeze mnie badaniach to właśnie tego typu nagrody miały największy wpływ na zachowania klientów. Należy się spodziewać, że tego typu rozwiązanie pojawi się na rynku, śladem choćby stacji benzynowych, niedługo. Do tematu programu bankujesz-kupujesz będę jeszcze wracał.

Tagi: ,

Podobne wpisy:

  • None

Programy: to działa czy nie? (z innej perspektywy)

Posted on Kwiecień 17th, 2008 in Niusy by Piotr Kwiatek

Biorąc pod uwagę to, że właśnie przystąpiłem do najbardziej angażującego programu lojalnościowego, dzisiaj lektura trochę lżejsza. Bez twardych cyfr, za to trochę o trendach i dużo o zaangażowaniu.

W swoim ostatnim raporcie Allegiance wspiera znany od dawna, choć nie zawsze doceniany, fakt – istotność zaangażowania w kreowaniu sukcesu programu lojalnościowego. Zdaniem Kyle’a LaMalfa, autora „Buying Loyalty: Do Rewards Programs Translate Into Customer Engagement?”, podstawą zaangażowania jest zdolność firmy do tworzenia pozytywnych doświadczeń i słuchanie klientów.

Choć LaMalfa nie pisze tego wprost, to cykl, który stara się zaprezentować polega na słuchaniu klientów i wyciąganiu wniosków -> kreowaniu na tej podstawie pozytywnych doświadczeń -> kontrolowaniu budowy zaangażowania klientów.
Nawiązując do szerokiej debaty na temat tego, co się dzieje z programami na świecie – czy odchodzą w niepamięć, jako przejściowe mody, LaMalfa udziela prostej odpowiedzi. Programy żyją, ale przechodzą kolejny etap ewolucji – podstawowa koncepcja (nagradzanie za punkty/mile) stała się bowiem czynnikiem higieny. Oznacza to, że klienci oczekują istnienia takiego rozwiązania, ale sam fakt jego zaistnienia nie tworzy dodatkowego efektu pozytywnego. Można też ująć to inaczej: w tej sytuacji nie powinniśmy spodziewać się wzrostu sprzedaży, a raczej powstrzymania spadku sprzedaży (więcej na ten temat w książce). Oczywiście nie dotyczy to sytuacji first movers, czyli firm będących pierwszymi w kategorii.
Wracając do raportu. Warto przypomnieć również, że program nie załata dziur we firmie. Jeśli mamy problemy z customer service, kuleje obsługa logistyki klienta, to wprowadzenie programu z pewnością przyczyni się do wzrostu kosztów, ale pozytywnego efektu nie wywoła.

Na koniec LaMalfa wyraźnie podkreśla, że jednym z najważniejszych elementów w tworzeniu i poźniejszym zarządzaniu relacjami z klientami jest umożliwienie klientom bezpośredniego dostępu do decydentów w firmie, po to, by pokazać im, że są słuchani i respektowani. Taka propozycja brzmi logicznie – tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Allegiance oferuje systemowe rozwiązania w takiej komunikacji. Nie mniej na rynku funkcjonują już rozwiązania, które w ramach programów lojalnościowych przekształacają klientów we współwłaścicieli firmy (zobacz przykład nabywania udziałów w programie lojalnościowym Jameson Stock Awards w książce).

Przeglądając raporty Allegiance znalazłem również taki o intrygującym tytule „The Top 9 Ways to Increase Your Customer Loyalty”. Wnikliwa analiza tejże publikacji (endorsowanej zresztą przez Colloquy) pozwala streścić całość w kilku linijkach. Otóż zdobycie i utrzymanie lojalności klienta obejmuje zdaniem autora tekstu 3 grupy czynników:
a) podstawy: w tym przede wszystkim dbałość o zadowolenie klientów z jakości tego, co oferuje firma;
b) technologię: zorientowaną głównie na zarządzanie dwukierunkową komunikacją;
c) pomiar rezultatów: który, wydaje się, polega na przekazaniu analitykowi właściwych pytań, a potem zrozumienia jego odpowiedzi.
Niestety, poza chwytliwym tytułem raport nie oferuje nic więcej. O pomiarze rezultatów będę natomiast jeszcze pisał.

Tagi: , ,

Podobne wpisy:

  • None

Co się dzieje z programami? Cyferki i trendy (1)

Posted on Kwiecień 10th, 2008 in Niusy,Wyniki badań by Piotr Kwiatek

Na pytanie postawione w tytule stara się odpowiedzieć zespół Colloquy w publikacji „Spis powszechny programów lojalnościowych”. W dzisiejszym poście kilka interesujących faktów z tego dokumentu. Autorzy raportu (od razu uprzedzam, że w dużej mierze skoncentrowanego na USA) szacują liczbę uczestników programów na 1,3 mld (wzrost w latach 2000-2006 o ponad 35%). To pierwszy dowód na to, że wbrew powszechnej opinii programy nie umierają. Co więcej, wskaźnik uczestnictwa programów rósł szybciej niż indeksy referencyjne, takie jak np. PKB (+3%).

Liczba programów lojalnościowych przypadających na jedno gospodarstwo domowe wynosi 12. Według innych źródeł też nie jest dobrze: wyniki badań Jupiter Research wskazują, że ponad 75% klientów ma przynajmniej jedną kartę programu lojalnościowego. Według badań Hartman Group w handlu detalicznym 33% posiada dwie karty, a kolejne 23% trzy lub więcej [zobacz working papers]. To z kolei nie powinno dziwić, ponieważ ponad 40% firm prowadzi różnego rodzaju programy lojalnościowe. Z drugiej strony, co piąty klient nie należy do żadnego programu.

Warto zwrócić uwagę, że rosnące uczestnictwo pociąga ze sobą spadek aktywności uczestników programów, który mieści się (w zależności od branży) w przedziale 25-40%. Konsekwencje szybkiej akwizycji widoczne są również w Polsce. Dynamicznie rozwijający się rynek kart kredytowych przeszedł szybką ścieżkę od 1 miliona kart w roku 2003 do blisko 9 milionów na koniec roku 2007. Jednak, według szacunków Bankier.pl aktywna może być zaledwie co druga.

Szybka akwizycja jest problemem, ponieważ podstawowy i najczęściej wykorzystywany model biznesowy programu zakłada przede wszystkim jego rentowność wynikającą z krótkookresowej zmiany zachowań uczestników. Osiągnięcie szybkich (najpóźniej w ciągu 12 miesięcy) efektów (np. określony sales uplift) jest możliwe, ale wymaga dużego wysiłku i sporej inwestycji. Niestety, ogranicza tym samym osiąganie efektów w dłuższym okresie. Zdecydowanie rzadziej program traktowany jest jako inwestycja w platformę komunikacyjną, która nie tylko może dać nowe źródła przychodów, ale (być może przede wszystkim) zwiększyć efektywność nakładów marketingowych.

Na zakończenie opisu pierwszej części „Spisu powszechnego…” jeszcze kilka danych. Pod względem liczby uczestników programów lojalnościowych dominują linie lotnicze i instytucje finansowe – łącznie skupiają 37% wszystkich uczestników. Kolejne dwie branże – spożywczy handel detaliczny (groceries) i specjalistyczny (specialty) skupiają 1/5 uczestników.
O trendach w poszczególnych branżach szerzej napiszę w kolejnym poście.

Tagi: , ,

Podobne wpisy:

  • None

Pytanie do czytelników / A question to readers

Posted on Kwiecień 3rd, 2008 in Niusy by Piotr Kwiatek



SONDA
Should this site be available in English?


Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Tabela udziałów rynkowych

Posted on Marzec 25th, 2008 in Niusy by Piotr Kwiatek

Ciekaw zmiany udziałów rynkowych na rynku retail w UK.

Aktualna tabela 03-08

Od ostatniego posta na ten temat widać, że udział tuzów rynkowych wzrósł nieznacznie (z 75,6 do 75,8%), ale całkiem sporo straciło Tesco. Wszystko wskazuje na to, że na rzecz mniejszych sieci. Waitrose urósł nieznacznie (z 3,9 do 4,0%), na znaczeniu przybrał (też nieznacznie) Aldi i Lidl.

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

« Poprzednia stronaNastępna strona »