Program lojalnościowy a wartość dla klienta

Posted on Marzec 19th, 2010 in Speakers corner by Piotr Kwiatek

Zgodnie z zapowiedzią, speakers corner to miejsce, gdzie reżim wypowiedzi jest mniejszy, a grono piszących szersze.
W przyszłym tygodniu w Krakowie odbędzie się jubileuszowy Kongres Programów Lojalnościowych.
Przygotowując się do udziału zebrałem opinie na temat „Jaką wartość oferują programy lojalnościowe ich uczestnikom”, zostawiając autorom swobodę doboru programu i rozumienia pojęcia „wartość”. Poniżej jeden z esejów na ten temat w postaci oryginalnej.

„Rajd Dakar po płyn do chłodnic”
Łukasz Jaskóła

Jest rok 2010. Słowo lojalność, zwłaszcza w biznesie, zdaje się być archaizmem, którego znaczenie dawno zostało zapomniane.
Czasem, jeszcze zostaje przywołane w rozmowach traktujących o stosunkach społecznych zwanych „przyjaźnią”, ale to też płynie z ust osób nie idących z duchem czasu.
Dość jednak ironii i świadectwa mojego strachu przed kompletnym upadkiem wartości moralnych.
Zajmijmy się biznesem, który ukradł słowo „lojalność” na rzecz połączenia go ze słowem dobrze znanym z telewizora – „program”.
Programy lojalnościowe, tak jak koń, czym są każdy widzi. Dlatego skupię się od razu na konkretnym projekcie firmy PKN Orlen.
Dlaczego Orlen? Jako młody mężczyzna nie mam styczności z żadnym innym programem lojalnościowym, chociażby dlatego, że nie wiem kiedy, gdzie i co kupię. Z punktu widzenia strony sprzedająco-produkująco-dystrybuującej jestem okropnym konsumentem.
Wracając do Orlenu. Jego program lojalnościowy zakłada wydawanie klientom, choć raz tankującym za kwotę minimum 100 zł, karty Vitay. Kartę otrzymuje się po wypełnieniu krótkiego formularza, z 200 punktami na początek, zaraz po tankowaniu. To właśnie te punkty są tutaj „sprawcami całego zamieszania”. Istnieje również opcja posiadania Złotej Karty Vitay, ale jeśli nie jesteśmy kierowcą osiemnastokołowej Scani lub Chargera z silnikiem Hemi, którym dojeżdżamy do pracy, po drodze odwożąc dzieci, nie jesteśmy w stanie uzbierać w pół roku 9.000 punktów, co przekłada się na zatankowanie 1.500 litrów dowolnej benzyny (1L = 6 pkt., w przypadku LPG 1L = 4 pkt.).
Teraz wspomniane już „gwoździe” programu – punkty, a właściwie pinezki, ponieważ trzeba uzbierać ich naprawdę nie małą ilość, aby odebrać proponowane upominki, gadżety, zabawki, środki czystości, sprzęt AGD i RTV, czy narzędzia. Na stacji paliw lub na stronie internetowej Orlenu możemy zaopatrzyć się bowiem w katalog produktów, których ceny opiewają na olbrzymie ilości… punktów, na szczęście nie PLN-ów.
I tak np. aby uzbierać 58.900 punktów na radio CB trzeba zatankować 9.816 litrów paliwa co przyjmując średnie spalanie na poziomie 8 L/100km trzeba by przejechać 122.700 km. To przekłada się na wzięcie udziału w rajdzie Dakar 13 i pół raza,(za kilka lat usłyszymy na trasie: „Mobilki, tu Krzysztof  Hołowczyc, jak wygląda stara dwójka?”.
Z kolei bardzo przydatny płyn do chłodnic to równowartość 4.900 pkt. To 817 litrów czyli 10.202,5 km. A to tylko jeden rajd Dakar lub 5 wycieczek do Danii i z powrotem. Nie załamujmy się jednak prawdopodobieństwem, że zanim „wyjeździmy punktów” na naszą wymarzoną nagrodę to nasz samochód rozpadnie się w drodze po jej odbiór. Po wakacyjnej wyprawie na Lazurowe Wybrzeże możemy odebrać drzewko zapachowe.
Aby ilość naszych punktów rosła szybciej możemy na stacjach korzystać z zakupów promocyjnych towarów, nie będących paliwem czyli np. hot-dog i kawa (produkty te  w połączeniu nie są najlepszym pomysłem przed dłuższą trasą). Promocyjny charakter owych towarów nie polega jednak na niższej cenie, a jedynie na zasileniu konta karty Vitay o dodatkowe punkty.
Wracając do prezentów proponowanych przez PKN Orlen to zestawmy kwotę, którą musimy wydać aby otrzymać wspomniane pozycje z katalogu:
Radio CB – 9816 l  X 3,8 pln = 37.300,8 pln              cena średniego modelu radia CB to 250 pln
Płyn do chłodnicy – 817 l X 3,8 pln = 3.104,6 pln     średnia cena to 25 pln
Drzewko zapachowe – 316 l  X 3,8 pln = 1.203 pln  średnia cena to 4 pln
Dość tabelek, wyliczeń i kwot, od których ma się ochotę przesiąść na rower.
Realnie rzecz biorąc, ja i moi rodzice tankujemy na Orlenie, bo mamy kartę Vitay.  Tankować tak czy inaczej trzeba. Więc jak tankować, to tam, gdzie coś z tego możemy odzyskać. Tak, odzyskać, ponieważ od niedawna punkty można zamieniać na paliwo.
Nie pamiętam od ilu lat karta leży w schowku i czeka na zasilenie, nagrodę przez ten okres odebrałem raz jeden w postaci środka do czyszczenia tapicerki. Programy lojalnościowe na stacjach paliw są trafione w dziesiątkę. Działają przyciągając klientów chcących zbierać punkty, które sporadycznie wymieniane są na nagrody. Klientom transferują zaś zestaw marzeń zebranych w katalogu prezentów.

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Odrabianie lekcji

Posted on Styczeń 21st, 2010 in Speakers corner by Piotr Kwiatek

Jedną z niewątpliwych (?) zalet programów lojalnościowych różnej maści jest dla prowadzących je firm dostęp do dodatkowych informacji o klientach. W niektórych przypadkach pozwala to przenieść prowadzone działania w zupełnie nowy wymiar. Wprowadzenie programów w handlu detalicznym dało na przykład możliwość przejścia od analizy koszyków zakupowych do efektywnych analiz na poziomie segmentów klientów, a nawet pojedynczych klientów.
Jednak uzyskanie takiej możliwości wymaga po pierwsze uzyskania przez firmę danych, które pozwolą opisać klienta, a po drugie wymaga utrzymywania zainteresowania klienta programem (w uproszczeniu dla przedstawionej branży – okazywania karty przy kolejnych zakupach). Zatem program, czy raczej działania firmy powinny stanowić dla klienta wartość, która skłoni go do podzielenia się informacjami o sobie a później będzie zachętą do aktywnego uczestniczenia. Jednak jak wykazują m.in. badania Lacey’a (2009), programy konsumenckie raczej nie zachęcają klientów do dzielenia się informacjami.
Powodów tego stanu jest kilka – dzisiaj zajmiemy się jednym, dość powszechnym: wartością w programie lojalnościowym i zilustrujemy to krótkim studium przypadku.
Przyjmijmy, że w styczniowy weekend kupujemy w jednej z galerii handlowych garnitur. Doskonale przeszkolona obsługa kończy proces sprzedaży podsunięciem do wypełnienia karty programu lojalnościowego.

karta program

Na typowe pytanie klienta: co z tego będę miał(a)? odpowiedź pada szybko: „atrakcyjne oferty i informacje o promocjach”.
Dlaczego nie? w końcu to tylko podstawowe dane.
Firma zyskuje więc dodatkowe informacje, a przede wszystkim, niestety, dodatkowe kanały kontaktu z klientem.
Dlaczego „niestety”? Dlatego, że już po 4 dniach firma informuje w specjalnej przesyłce kierowanej do uczestnika programu lojalnościowego, że zrobił kiepski interes.

Kusząca przesyłka

Tymczasem szereg badań dotyczących zachowań nabywców potwierdziło dość, jak się wydaje, oczywistą niechęć kupujących do doświadczania frustracji wynikającej z dokonania zakupu w niewłaściwym momencie.
Na tym właśnie oparła swój program Sprize marka GAP: uczestnik programu lojalnościowego dostaje konkretną wartość:
„jeśli produkt, który u nas kupiłeś stanieje w ciągu 45 dni od zakupu, zwrócimy tobie różnicę”.
Proste, czytelne, konkretne. I przywiązujące przynajmniej na 2 poziomach: bezstresowego zakupu i… zapewnienia powrotu klienta poprzez mechanizm zwrotu wspomnianej różnicy na „konto lojalnościowe” uczestnika.

I na koniec już: twórcom i zarządzającym programami lojalnościowymi pozostaje życzyć więcej rozwagi w projektowaniu wykorzystania prostych danych w programie lojalnościowym.

Lacey, R. (2009)”Limited influence of loyalty program membership on relational outcomes”, Journal of Consumer Marketing, 26 (6), p. 394-402.

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Goldeny, czyli sposób na sprzedawcę.

Posted on Listopad 24th, 2009 in Niusy,Speakers corner by Maria Urbanek

Programy lojalnościowe są nie tylko kierowane do konsumentów, ale również do sprzedawców, którzy tworzą tzw. push i wpychają klientom produkt. Agencja Fresh przygotowała koncepcję takiego pusha dla Amica Wronki – producenta sprzętu AGD.

Koncepcja zakłada program lojalnościowy na bogato – dosłownie i w przenośni. Sprzedawcy zaproszeni są do programu Golden Club w którym nagrodą za każde nakłonienie klienta do zakupu produktu marki Amica są wirtualne „Goldeny”. Najlepszych 8 sprzedawców w nagrodę pojedzie do Egiptu, pozostali członkowie programu będą mogli zamienić punkty na pieniądze w formie karty przedpłaconej.

Dodatkowo agencja  fresh – autor programu, przewidziała konkursy smsowe w których partnerzy Amica będą mogli wygrać dodatkowo nagrody rzeczowe.

Amica

Tyle tytułem opisu. Pada teraz pytanie ze strony laika – konsumenta, czy sposób docierania do odbiorcy, czyli de facto do mnie, jest właściwy i etyczny? Taka sama struktura programu w przypadku leków jest nielegalna! Czy tylko dlatego, że mówimy o sprzęcie AGD ( który co do zasady, oczywiście nie może być porównywany z lekami na receptę) powinnam kupować jakiś produkt aby wspierać  pro-wakacyjne wysiłki sprzedawców? Nie mając z tego żadnych dodatkowych korzyści? A tak naprawdę tracąc, bo nie mogę już liczyć obiektywnego sprzedawcę, który bez programu był bardziej skłonny doradzić mi sprzęt dobrany do moich potrzeb i wskazań. Z drugiej strony, (żeby nie tracić na obiektywizmie) – konkurs smsowy może pomóc zwiększyć wiedzę sprzedawców na temat produktów i być może lepiej zrozumieć ewentualne walory sprzętu. A zachęta sprzedawców stoi w jednej linii ze wszystkimi wyczynami merchandiserów, którzy mają po prostu inne narzędzia nakłaniając nas do kupna. Nikt nie obiecywał, że przy półce z mikserem, będzie lekko.

Ja osobiście takiemu programowi mówię nie, zobaczymy co powiedzą inni konsumenci i jakie efekty przyniesie ten program, pewnie już za kilka miesięcy.

Informacje o programie na: Golden Club Amica

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Budujące szranki

Posted on Październik 28th, 2009 in Speakers corner by Piotr Kwiatek

Dzisiejszy Puls Biznesu (wyd. 2971, s. 8 ) przytacza budujące wypowiedzi dwóch Pań zarządzających programami koalicyjnymi w Polsce. Obie postrzegają konkurencję pozytywnie, bo stymulująco. I to jest niewątpliwie bardzo dobry sygnał. Jednak poza sympatyczną wojną na poduszki Pań, które wpływają na zachowania milionów Polaków, warto też spojrzeć na kilka wartości.

Premium Club przyznaje się do 3 mln uczestników (jeśli aktywnych, to nic tylko pogratulować, bo zasięg nie jest oszałamiający!) i 200 tys. nagród w ciągu roku (wzrost o „kilkanaście procent rok do roku”). Dobrze, że program jest mierzony liczbą wydanych nagród, choć akurat sama liczba niewiele mówi. Zakładając równy rozkład pomiędzy uczestników, daje to niecałe 7% nagrodzonych, co z kolei przekłada się na to, że nagrodzę w PC można zdobyć po 14 latach.

Payback przyznaje się do 2 mln uczestników w ciągu miesiąca, choć pojawiające się w różnych źródłach wartości są z reguły mniejsze (np. 1 mln w 3 tygodnie). Tutaj również należą się słowa uznania i… chwila zastanowienia. Startujący od zera program, który osiąga takie rezultaty byłby niewątpliwym hitem. Jednak tutaj mamy do czynienia z transferem uczestników z innych programów. Przyjmując, że w samym Orange Profit mogło być ok. 1 mln uczestników, a patrząc po strukturze partnerów ciśnie się na usta pytanie: dlaczego tylko 2 miliony? Cóż, może dlatego, że przynajmniej niektórzy partnerzy Payback pomimo międzynarodowego doświadczenia mają poważne braki w zarządzaniu relacjami z klientami i zapominają o kwestiach komunikacji.

Jakie to braki i których partnerów przemilczę, bo czekam na ważny telefon i nie chciałbym, żeby mnie odłączyli od sieci ;-)

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None