Po Kongresie Programów Lojalnościowych

Posted on Marzec 31st, 2010 in Uncategorized by Piotr Kwiatek

W dniach 25-26 marca w Krakowie odbył się w pięknych okolicznościach przyrody jubileuszowy Kongres Programów Lojalnościowych. Jak zawsze była to okazja do wymiany poglądów, doświadczeń i, oczywiście, integracji szeroko rozumianej branży lojalnościowej. Wkrótce odbędzie się kolejne spotkanie w tym samym temacie, tymczasem krótkie zestawienie informacji nie zawsze oficjalnych, które podzieliłem na 4 grupy:
1.    Błądzenie i odnajdowanie – istota lojalności i obraz branży
2.    Istotność współpracy (Multi)partnerskiej i programów punktowych
3.    Finanse i modele
4.    Wyniki badań
Dlaczego po pierwsze dyskusje? Dlatego, że wciągnęły kilkadziesiąt osób, i to w sposób, który mocno mnie zaskoczył. Nie spodziewałem się na przykład dyskusji o istocie lojalności na spotkaniu praktyków. Nie mniej było to zaskoczenie pozytywne. Co ciekawe, dyskusja, która oficjalnie przeciągnęła się poza godzinę 19, a nieoficjalnie trwała nawet dłużej, dotyczyła w dużej mierze tego ile emocji jest w lojalności. Nie jest to niczym nowym, że ani nazewnictwo ani forma nie określają tego, czy program jest lojalnościowy, czy nie. Ten wątek poruszę szerzej w kolejnym poście, przy jakże poruszającym temacie nazewnictwa programów lojalnościowych i wynikających z tego konsekwencji. Również o tym, czy program punktowy jest lojalnościowy i czy w programach lojalnościowych stosować rabaty, przede wszystkim do grupy bardziej zamożnych klientów.
Co w takim razie z obrazem branży? I tutaj pojawiło się sporo interesujących zagadnień, choć niektóre okazały się kontrowersyjne. Gdy analizowaliśmy programy lojalnościowe w Polsce pod względem mechanizmów, okazało się, że ponad połowę można zaliczyć do programów „zbieractwa” (główny, niekoniecznie jedyny czynnik programu), a ok. 30% do programów przynależności. Około 5% umyka jednoznacznej próbie prostej klasyfikacji głównego mechanizmu. Jednak w obrazie branży bardziej istotne jest to, że zdecydowana większość programów prowadzonych w Polsce znajduje się w fazie dojrzałości, co pociąga za sobą ważne konsekwencje, takie jak presja kosztowa w programach, czy obopólne zmęczenie (prowadzących i uczestników).
Współpraca partnerska też wzbudziła gorące emocje i to nie tylko w strefie „multi”. Dyskusja krążyła wokół dwóch ważnych aspektów współpracy – doboru partnerów oraz współpracy  z partnerami w programie. O ile pierwszy z wymienionych aspektów może wydawać się prosty i oczywisty, o tyle drugi z nich już mniej, szczególnie w zakresie rozliczeń finansowych pomiędzy  partnerami oraz wymiany i korzystania z danych. Tutaj, choć szczegółów padło mniej niż oczekiwali tego przynajmniej niektórzy uczestnicy, i tak pojawiło się kilka ciekawych informacji.
Zaciekawienie wywołał również temat finansowania, czy raczej finansów programu (finanse zresztą cały czas krążyły gdzieś w tle tych dyskusji), a dokładnie rzecz biorąc optymalnego alokowania budżetu marketingowego pomiędzy akwizycję i retencję. Szczegóły nie padły, jednak w oparciu o ostatnią publikację V.Kumara wydanego (wreszcie!) po polsku w jednym z kolejnych postów odniosę się do tego zagadnienia.
Na koniec planowałem zawrzeć kilka ciekawostek z wyników badań, które pojawiły się na Kongresie, ale przekroczyłem ustalony przez siebie limit tekstu ;) Napiszę zatem tytułem zajawki, że spadające uczestnictwo Polaków programach jest trochę przeszacowane – wyniki pokazane przez ARC Rynek i Opinia mówią, że faktycznie deklaruje uczestnictwo 19% populacji. Jednak liczba programów, w której uczestniczą Polacy (też deklarowana) rośnie o ok. 50% przy wspomaganiu (versus oczywiście spontaniczna świadomość ;-) . Co lekko licząc daje nam ok. 30% (przynajmniej) uczestnictwo w programach.
Podsumowując, Kongres był bardzo owocnym spotkaniem, choć pozostawił kilka zagadnień z uczuciem mojego osobistego niedosytu. Należy do nich sfera B2B i poświęcona jej sesja tematyczna – ogromnie ważna, ciekawie zaprezentowana, ale zdecydowanie brakowało na nią czasu w programie.

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Speakers corner

Posted on Luty 1st, 2010 in Uncategorized by Piotr Kwiatek

Mała zmiana sekcji – znajdą się tutaj krótsze i dłuższe komentarze dotyczące programów lojalnościowych stanowiące wyraz własnych przemyśleń osób je piszących :)

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

churn, attrition i retention po polsku – cz.1

Posted on Lipiec 23rd, 2009 in Uncategorized by Piotr Kwiatek

Środek okresu ogórkowego to niewątpliwie dobry moment na powrót do piśmiennictwa na temat (nie tylko) programów lojalnościowych.
Powrót nieco autorefleksyjny, ale okraszony szczyptą badań naukowych.
Wszyscy działający w Polsce operatorzy telefonii komórkowej prowadzą jak wiadomo programy lojalnościowe.
Przynajmniej niektóre z firm przyznają się otwarcie do prowadzenia dwóch rodzajów programów.
I nie chodzi tutaj o rozróżnienie ze wzg. na klienta (prywatny vs biznesowy), a rozróżnienie ze wzg. na cel prowadzonych działań.
Dla przykładu – mamy program, którego zadaniem jest dbanie o cross- i up-selling w trakcie trwania umowy oraz program, którego celem jest zapewnienie tego, że po zakończeniu umowy abonent nie zmieni operatora.
Z teoretycznego punktu widzenia oba te programy powinny się wzajmenie uzupełniać.
Jeśli firma skutecznie rozwija klienta w trakcie trwania umowy (tj. sprzedaje mu na przykład dodatkowe usługi) to jeśli nie zadba o jego utrzymanie, zdecydowanie traci. Do konkurencji odejdzie bowiem klient, którego portfel został rozwinięty. Możemy to ująć inaczej – działania firmy doprowadziły do zwiększenia potencjału (LTV, czy innej miary) klienta, który następnie przeniesiony został do konkurencji.
Niezręczna sytuacja.
Zatem jak to wygląda w praktyce? Czy firmy zapewniają właściwy balans prowadzonych działań (cross- i up-sell oraz retencja).
Wiele wskazuje na to, że nie. Przy tym niestety nie jest zaskakujące, która z tych dwóch nóg wzrostu biznesu jest słabsza.
W ramach akcji telefonicznych telekomy systematycznie oferują dotychczasowym klientom np. nowe aktywacje, prowadząc długie rozmowy, do wyładowania się telefonu klienta włącznie. Systematyczność ta jest warta odnotowania.
Powszechną praktyką jest również to, że z propozycją przedłużenia umowy dzwonią nader rzadko.
Zdecydowanie niższa jest przy tym skłonność reprezentanta firmy do ponownego kontaktu, czy szczegółowego prezentowania korzyści z pozostania klientem danej sieci.
Pominę w tym miejscu osobiste doświadczenia na tym polu (dla zainteresowanych umieszczam je na końcu*).
W ważnym dylemacie „biznesowym” – co liczy się bardziej: bieżąca sprzedaż, czy sprzedaż przyszła wygrywa bezapelacyjnie pierwsza opcja, która promowana jest bardziej aktywnie.
Oczywiście powstaje pytanie o sens tego typu działań, co jest warte omówienia, szczególnie w kontekście artykułu tria Fader, Bradlow, Schweidel pt. Modeling the Evolution of Customers’ Service Portfolios (journal of marketing research).
Na podstawie dwuletniej analizy danych dostawcy usług teleinformatycznych wskazali oni na istnienie tzw. klientów zombi.
Są to ci klienci, którzy utrzymują portfolio usług (tzn. są klientami), ale którzy przy najbliższej okazji zmienią dostawcę.
Proponowanie tym klientom dodatkowych usług nie zwiększa sprzedaży, przekłada się natomiast na przyspieszenie podjęcia decyzji o zmianie dostawcy.
Ciekawy jest również zaprezentowany w artykule model rozwoju relacji. Autorzy wyróżnili 3 etapy tegoż rozwoju:
Faza 1 polega na zakupieniu produktu podstawowego (dla przykładu: zakup podstawowego pakietu kanałów telewizyjnych w ofercie telewizji kablowej)
Faza 2 to poszerzenie relacji, oznaczające kupowanie przez klienta dodatkowych lub droższych usług.
Faza 3 to zakończenie relacji, czyli zmiana dostawcy.
Upraszczając tok wywodu autorów przytaczanego artykułu, zbyt szybkie przechodzenie klientów z fazy 1 do fazy 2 powoduje również przyspieszenie przechodzenia do fazy 3, a jednocześnie wpływa na wzrost odsetka klientów „zombie”.

Podsumowując – po raz kolejny uzyskujemy dowód na to, że zbyt duża presja na efekty bieżące wpływa negatywnie na efekty występujące z opóźnieniem.

* ponieważ ten wpis jest pierwszą częścią rozważań na temat efektów krótko- i długoterminowych (sprzedaży i lojalności) osobiste doświadczenia też mają charket odsłon :)

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

churn, attrition i retention po polsku – cz.1

Posted on Lipiec 23rd, 2009 in Uncategorized by Piotr Kwiatek

Środek okresu ogórkowego to niewątpliwie dobry moment na powrót do piśmiennictwa na temat (nie tylko) programów lojalnościowych.
Powrót nieco autorefleksyjny, ale okraszony szczyptą badań naukowych.
Wszyscy działający w Polsce operatorzy telefonii komórkowej prowadzą jak wiadomo programy lojalnościowe.
Przynajmniej niektóre z firm przyznają się otwarcie do prowadzenia dwóch rodzajów programów.
I nie chodzi tutaj o rozróżnienie ze wzg. na klienta (prywatny vs biznesowy), a rozróżnienie ze wzg. na cel prowadzonych działań.
Dla przykładu – mamy program, którego zadaniem jest dbanie o cross- i up-selling w trakcie trwania umowy oraz program, którego celem jest zapewnienie tego, że po zakończeniu umowy abonent nie zmieni operatora.
Z teoretycznego punktu widzenia oba te programy powinny się wzajemnie uzupełniać.
Jeśli firma skutecznie rozwija klienta w trakcie trwania umowy (tj. sprzedaje mu na przykład dodatkowe usługi) to jeśli nie zadba o jego utrzymanie, zdecydowanie traci. Do konkurencji odejdzie bowiem klient, którego portfel został rozwinięty. Możemy to ująć inaczej – działania firmy doprowadziły do zwiększenia potencjału (LTV, czy innej miary) klienta, który następnie przeniesiony został do konkurencji.
Niezręczna sytuacja.
Zatem jak to wygląda w praktyce? Czy firmy zapewniają właściwy balans prowadzonych działań (cross- i up-sell oraz retencja).
Wiele wskazuje na to, że nie. Przy tym niestety nie jest zaskakujące, która z tych dwóch nóg wzrostu biznesu jest słabsza.
W ramach akcji telefonicznych telekomy systematycznie oferują dotychczasowym klientom np. nowe aktywacje, prowadząc długie rozmowy, do wyładowania się telefonu klienta włącznie. Systematyczność ta jest warta odnotowania.
Powszechną praktyką jest również to, że z propozycją przedłużenia umowy dzwonią nader rzadko.
Zdecydowanie niższa jest przy tym skłonność reprezentanta firmy do ponownego kontaktu, czy szczegółowego prezentowania korzyści z pozostania klientem danej sieci.
Pominę w tym miejscu osobiste doświadczenia na tym polu (dla zainteresowanych umieszczam je na końcu*).
W ważnym dylemacie „biznesowym” – co liczy się bardziej: bieżąca sprzedaż, czy sprzedaż przyszła wygrywa bezapelacyjnie pierwsza opcja, która promowana jest bardziej aktywnie.
Oczywiście powstaje pytanie o sens tego typu działań, co jest warte omówienia, szczególnie w kontekście artykułu tria Fader, Bradlow, Schweidel pt. Modeling the Evolution of Customers’ Service Portfolios (journal of marketing research).
Na podstawie dwuletniej analizy danych dostawcy usług teleinformatycznych wskazali oni na istnienie tzw. klientów zombi.
Są to ci klienci, którzy utrzymują portfolio usług (tzn. są klientami), ale którzy przy najbliższej okazji zmienią dostawcę.
Proponowanie tym klientom dodatkowych usług nie zwiększa sprzedaży, przekłada się natomiast na przyspieszenie podjęcia decyzji o zmianie dostawcy.
Ciekawy jest również zaprezentowany w artykule model rozwoju relacji. Autorzy wyróżnili 3 etapy tegoż rozwoju:
Faza 1 polega na zakupieniu produktu podstawowego (dla przykładu: zakup podstawowego pakietu kanałów telewizyjnych w ofercie telewizji kablowej)
Faza 2 to poszerzenie relacji, oznaczające kupowanie przez klienta dodatkowych lub droższych usług.
Faza 3 to zakończenie relacji, czyli zmiana dostawcy.
Upraszczając tok wywodu autorów przytaczanego artykułu, zbyt szybkie przechodzenie klientów z fazy 1 do fazy 2 powoduje również przyspieszenie przechodzenia do fazy 3, a jednocześnie wpływa na wzrost odsetka klientów „zombie”.

Podsumowując – po raz kolejny uzyskujemy dowód na to, że zbyt duża presja na efekty bieżące wpływa negatywnie na efekty występujące z opóźnieniem.

* ponieważ ten wpis jest pierwszą częścią rozważań na temat efektów krótko- i długoterminowych (sprzedaży i lojalności) osobiste doświadczenia też mają charket odsłon :)

Tagi: ,

Podobne wpisy:

  • None

Radosnych Świąt dla wszystkich Czytelników

Posted on Marzec 21st, 2008 in Uncategorized by Piotr Kwiatek

Easter

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Customer insight

Posted on Styczeń 24th, 2008 in Niusy,Uncategorized by Piotr Kwiatek

Dzięki uprzejmości wydawnictwa SAGE mam przyjemność zapoznać się z książką Isabelle Szmigin, pt. „Understanding the consumer” (2003). Autorka jest wykładowcą marketingu na University of Birmingham i, jak twierdzi wydawca, umiejętnie łączy zaawansowaną współczesną teorię marketingu z praktyką podejścia skoncentrowanego na konsumencie. SAGE dodaje od siebie, że jest to książka dla menedżerów świata poenronowskiego.
Nie zamierzam tutaj recenzować książki (choć w przyszłości może i na recenzje znajdzie się miejsce), ale po przeczytaniu kilkudziesięciu stron stwierdzam, że warto przytoczyć kilka fragmentów a inne trochę skomentować pro publico bono. „Understanding the consumer” to dziesięć rozdziałów, skoncentrowanych na różnych aspektach relacji pomiędzy klientami a markami, markami i produktami, klientami i kulturami i, wreszcie, pomiędzy teorią a praktyką marketingu.

Marketing zorientowany na klienta

Pierwszy rozdział poświęcony jest krytyce marketingu relacyjnego, jednak nie samej jego idei, co praktycznego jej wykorzystania na rynkach konsumenckich. Autorka swój wywód prowadzi w stronę korzyści wynikających z tej koncepcji marketingu nie dla firmy, ale dla klienta. Szmigin podkreśla, że kluczowym elementem dla marketingu relacyjnego, warunkującym uzyskanie korzyści z jego prowadzenia jest zaufanie. Na początku 2008 roku, po licznych badaniach i publikacjach na temat różnych aspektów więzi można uznać, że jest to stwierdzenie banalne. Jednak przykłady przytaczane przez autorkę wskazują na to, że firmy nawet wiedząc o tym, podejmują działania, które w krótkim czasie są w stanie zniszczyć lub przynajmniej mocno naruszyć zaufanie klientów. Wpisują się w to również przykłady z naszego rodzimego rynku: dość powszechnym rozwiązaniem jest oferowanie nowym klientom lepszych warunków lub ograniczanie ofert promocyjnych tylko do tej grupy.

Tworzenie relacji

Przywołując pracę Radleya (1996) autorka ostrzega przed łączeniem więzi osobistych i społecznych i bezkrytycznym przenoszeniem rozwiązań pomiędzy jednymi i drugimi. Wymuszanie więzi osobistych w kontekście więzi społecznych prowadzi do wielu negatywnych efektów. O części z nich można przeczytać w moich ostatnich postach (cz. 1, cz. 2. ).

Zaburzenie podziału wartości

Szmigin krytykuje Shetha i Parvatiyara (poniekąd słusznie), którzy podkreślają, że podstawową korzyścią dla konsumenta z tytułu utrzymywania długotrwałej relacji z przedsiębiorstwem jest redukcja wysiłku w procesie podejmowania decyzji (tzw. efficiency approach) w zadaniu zakupowym. Krytykuje ich za amerykański sposób patrzenia na rynek. Amerykański, czyli taki, który można opisać słowami: time is money and everything is business. Różnice w kulturze biznesowej pomiędzy różnymi nacjami są bardzo ciekawym zagadnieniem i wrócę do tego przy innej okazji. Celowo przytoczyłem tutaj słowo „zadanie” (task), gdyż autorka zwraca uwagę, że nie zawsze udanie się na zakupy oznacza w percepcji klienta zadanie, które należy wykonać po to, by zrealizować cel (nabycie określonej oferty).

Lojalność i programy lojalnościowe

Jednym z centralnych elementów budowania lojalności klientów jest dopasowywanie się do jego potrzeb. Przytaczając wyniki badań Nunes i Kambil (2001) omawia wpływ customizacji (dopasowanie na podstawie autokreacji przez klienta) i personalizacji (dopasowanie na podstawie przekształcania danych o klientach w wiedzę o ich preferencjach), stwierdzając, że w wielu wypadkach klienci wolą mieć swobodę i świadomość kontroli nad relacją. Dlatego też nie postrzegają zawsze i niezmiennie proaktywnej postawy firmy jako lepszej.
Szmiglin myli się natomiast co do programów lojalnościowych, stwierdzając, że fakt multipartycypacji (w skrócie: posiadania wielu kart różnych programów) wpływa na siłę lojalności. W badaniach przeprowadzonych wśród kierowców samochodów osobowych takiej zależności nie znalazłem (książka, artykuł).

Na koniec pozwalam sobie przytoczyć cytat z Monbiot, który otwiera pierwszy rozdział książki:
„Stoimy w obliczu mnogości pomniejszych możliwości i niedostatku możliwości ważnych. Możemy wejść do supermarketu i wybierać spośród 20 marek margaryn, ale wielu z nas nie ma innego wyboru poza udaniem się do tego supermarketu. A gdybyśmy mieli powiedzieć korporacjom, które zdominowały niektóre sektory, że jesteśmy niezadowoleni z ich usług i w związku z tym zamierzamy udać się gdzie indziej? Zapytaliby nas jaką planetę mamy na myśli” (Monbiot, 2000, p. 16).

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Blog roku 2007: profesjonalne

Posted on Styczeń 9th, 2008 in Uncategorized by Piotr Kwiatek

BlogRoku

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Wesołych Świąt dla wszystkich czytelników!

Posted on Grudzień 21st, 2007 in Uncategorized by Piotr Kwiatek

Wesolych_Swiat

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None

Lojalność na zawsze, czyli…lojalność wciąż nieznana

Posted on Październik 17th, 2007 in Niusy,Uncategorized by Piotr Kwiatek

Pomimo zaawansowanego wieku samych programów lojalnościowych i żywiołowego rozwoju sfery technologicznej, która je wspiera trudno oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę nie wiadomo…

Masowym programom wkrótce stuknie okrągła trzydziestka. Jak na rozwiązania marketingowe to, można rzec, wiek nawet nie podeszły, ale wręcz starczy. Programy wdrażają (prawie) wszyscy i to wdrażają jak leci. Owszem, pojawiają się modele biznesowe (lub po prostu rozliczeniowe), pojawia się większa sprzedaż, pojawiają się nowi (?) klienci. Ale wdrażający zaawansowane rozwiązania menedżerowie mają problem ze zdefiniowaniem tego, czym jest lojalność.

Przekonała mnie do tego również konferencja „Lojalność na zawsze” Relacja z konferencji i dyskusje, które się wywiązały wśród uczestników. Przekonały mnie wiecznie żywe slajdy z wynikami badań opublikowanych w roku 1990 (sic!), z których wynika m.in., że klient lojalny (przypominam, że nie wiemy kto to taki) kupuje więcej, po wyższych cenach i jest przy tym bardziej zadowolony. Tymczasem jest to prawdziwe pod pewnymi warunkami i nie we wszystkich branżach. Satysfakcja (zwana potocznie zadowoleniem) nie przekłada się wprost ani na lojalność (do tego wrócę później) ani na wrażliwość cenową klienta , czyli jego skłonność do zapłacenia wyższej ceny. Zależność ta ma charakter a) krzywoliniowy b) nieciągły. Zainteresowanych przykładem odsyłam do mojej książki.

Lojalność jest złożona, tylko trudno nam ten prosty fakt zaakceptować. W najprostszej konfiguracji składa się z dwóch elementów: a) odczuwania (np. lubienia) i b) zachowania (np. kupowania). Oba te elementy można rozwijać w głąb (np. opowiadając sobie na pytanie: „kupowanie czego?”) i wszerz (np. udział w portfelu klienta). Przy tym trzeba pamiętać, że choć istnieje powiązanie pomiędzy a) i b), to nie jest ono ani proste, ani oczywiste, ani, tym bardziej, wieczne. Struktura lojalności jest zależna od cech danego rynku, a prościej – od specyfiki branży (to pewne uproszczenie). W jednych branżach istnieje tendencja do elementu związanego z zachowaniami (np. ogólnie ujmując FMCG), w innych z odczuwaniem (np. made-to-order)

Jeśli nie wiemy co chcemy osiągnąć (tutaj: lojalność), to jak dobrze zbudować program, który ma nam zapewnić realizację tych celów (tutaj: program lojalnościowy)? W grudniu ubiegłego roku przygotowałem artykuł na konferencję Marketing Usług Profesjonalnych: Usługi Bogate w Wiedzę, w którym udowadniałem tezę, że przedsiębiorstwa wpadają w podwójną pułapkę – wproadzają programy nie dla tych klientów, dla których powinny i projektują nie takie działania jak należy.

Przez rok w tym zakresie niewiele się zmieniło, czego dowodem są dla mnie spotkania z menedżerami, w których uczestniczę. Przykład: duża firma dystrybucyjna wprowadza program punktowy dla swoich klientów w kanale specjalistycznym. Pojęcie „klient” jest w jej wypadku olbrzymim uproszczeniem, gdyż w grupie docelowej klientem może być osoba fizyczna, a może być duże przedsiębiorstwo. Po co ten program? By w efektywnym sposób zarządzać rabatami dla klientów. Jaki mechanizm programu? Taki jak na stacji benzynowej. Proste.

Byłbym niesprawiedliwy twierdząc, że nie ma pozytywnych przykładów i doświadczeń. Jeden z hoteli SPA na rodzimym wybrzeżu zrezygnował pod koniec lata z wprowadzania programu pomimo 6 miesięcy pracy i przygotowań. Dlaczego? Bo prowadząc swoje działania i tak realizował swego rodzaju program lojalnościowy. Do osiągnięcia założonych celów nie potrzebował natomiast bierania punktów. I nie potrzebowali ich też klienci.

Szacunek dla tych, którzy chcą się uczyć i znajdują czas, by zrozumieć.

Tagi: none

Podobne wpisy:

  • None